Po powrocie z rozpoznania pierwszą


„Po powrocie z rozpoznania pierwszą moją troską było wysłanie na przedpole patroli sanitarnych w celu pozbierania rannych, leżących wśród zarośli. Sanitariusze pracowali ciężko i bez przerwy, a niełatwy teren przysparzał im dodatkowego wysiłku.
Posterunek bojowy dowództwa mieścił się na zboczu, tuż ponad szosą, w odległości paruset metrów na zachód od „wzgórza czołgów". Zebrały się tutaj trzy sztaby, w tej liczbie bezrobotny już teraz sztab byłej 24 DP. Byli również obecni pułkownik WirKonas oraz dowódca pułku z 38 rezerwowej DP, przydzielonego pod rozkazy dowódcy natarcia. Obawiając się, że podobne skupienie wysokich szarż może krępować pułkownika PrugaraKetlinga w jego trudnej pracy, wydałem zarządzenia, zakazujące obecnym wkraczać w sprawy dowodzenia.
Około godziny dziesiątej rano ruszyło natarcie, już trzecie z kolei. Dwa bataliony z 38 rezerwowej DP, skierowane wzgórzami na południe od szosy, doszły prawie bez oporu do skraju lasów na zachód od Hołoska Wielkiego, gdzie ugrzęzły. Tak przynajmniej można było wnioskować z niewyraźnego meldunku, zresztą jedynego, jaki stamtąd nadszedł. Od tego czasu łączność z kolumną prawoskrzydłową urwała się zupełnie.“(1)